Po krótkiej przerwie spowodowanej przyczynami ode mnie nie zależnymi (ząbkujący maluch skutecznie potrafi wybić z rytmu dnia i zminimalizować ilość czasu do spędzenia przed komputerem) wracam z relacją z kolejnego dnia na diecie 1500kcal. Oczywiście dieta aktualna, tylko proszę o odrobinę cierpliwości – muszę zgrać zdjęcia, opisać i zadbać, żeby było ładnie i składnie 🙂

Przed chwilką patrzyłam sobie na menu dnia czwartego i nasunęła mi się myśl, że to dzień bardzo „pomarańczowy” był. Dużo marchewki, dynia, mięsko w papryce – ładny koloryt cery się zapowiada 🙂 i tu właśnie widać moje upodobanie do marchewki – zjadam ją pod każdą postacią, a nawet powiem więcej – moim ulubionym ciastem jest ciasto marchewkowe. Już nie mogę się doczekać świąt, bo wtedy upiekę coś marchewkowego!

Nie mniej jednak, macie pewność, że moja dieta jest autentyczna i prawdziwa – nie ma u mnie pustych morałów, a są dobre rady poparte przykładami „z życia wziętymi”, a raczej z talerza (bo głównie zawartość talerza bywa tu analizowana). Podaję i jem to co akurat mam w lodówce i na co akurat mam ochotę. Jeszcze dwa dni przed „nami” i mam nadzieję, że udaje mi się udowodnić, że te 1500kcal to rzeczywiście nie jest aż tak mało.

Dosyć jednak tego gadania! Czas przejść „do rzeczy” – menu dnia piątego:

8:00 śniadanie

Dziś śniadanie na słodko, choć białego cukru nie używałam (bez sensu jest tracić tak cenne kalorie na cukier, kiedy można użyć np. stewii, a kalorie spożyć w formie bardziej odżywczej). Naleśnik z jabłkiem – jabłko pokroiłam w kostkę, podsmażyłam na teflonowej patelni i w tym czasie zrobiłam naleśnikową masę składającą się z jajka, czubatej łyżki mąki, łyżeczki słodzika, odrobiny mleka, wody i łyżeczki oleju. Taką masę wylałam na podsmażone (ale nie rozprażone jabłka) i przykryłam pokrywką, po chwili odwróciłam (można sobie pomóc drugą patelnią i jak naleśnik będzie z jednej strony gotów to przewrócić na drugą (rozgrzaną) patelnię – zapobiegnie to (z dużym prawdopodobieństwem) jego połamaniu.

ok. 315kcal, b: 11g, w:29g, t:16g, 3WW


11:00 drugie śniadanie

mały jogurt + 2 łyżki muesli

ok. 220kcal, b: 9g, t: 7g, w: 27g, 2,5WW

14:00 obiad

Kolorowy obiad na parze – łosoś oprószony solą, pieprzem i koperkiem, batat, cukinia i brokuły. Do tego pokrojony pomidor.

ok. 410kcal, b: 45g, w: 31g, t:12g, 3WW

17:00 podwieczorek

Sałatka/surówka z selera i jabłka – 1/2 selera startego na małych oczkach tarki z jabłkiem z łyżką jogurtu. Kanapka z chrupkiego pieczywa, liścia sałaty i rolady ustrzyckiej.

ok. 200kcal, b: 9g, w: 30g, t: 9g, 3WW

19:00 kolacja

Greckie szaleństwo – sałatka grecka składająca się z mixu sałat (nie będę oryginalna, kupiłam gotowy mix w Biedronce, można też użyć sałaty lodowej), pomidorków koktajlowych, plastra wędzonego łososia, dwóch plastrów fety „light”, 3 oliwek pokrojonych w plasterki (nie zauważyłam, że kupiłam oliwki z papryczkami chilli w środku – były dość ostre, według mnie lepiej wybierać łagodniejsze np. z marchewką w środku), a do smaku oliwa z oliwek i przyprawa do kuchni greckiej (ja mam oryginalną grecką i zawsze jej używam, ale nadaje się także rewelacyjnie np. przyprawa do kuchni włoskiej). Jako dodatek – proponuję trzy kromeczki chrupkiego pieczywa.

ok. 350kcal, b: 15g, w: 25g, t: 25g, 2,5WW