Nareszcie są! Zielone lub białe, aromatyczne, sprężyste, świeże i pachnące wiosną. Istnieje jeszcze wykwintna odmiana fioletowa, ale jest ona u nas bardzo trudno dostępna. Wielu uważa je za afrodyzjak, coś w tym jest, bo kojarzą mi się z romantyczną kolacją z moim mężem. Tak naprawdę opinię tą zawdzięczają prawdopodobnie asparginom, które po pierwsze działają moczopędnie i usprawniająco na układ moczowy i nerki, a także dobrze wpływają na potencję. Poza tym znajduje się w nich witamina C, która ma działanie pobudzające i naturalny afrodyzjak gotowy 🙂

Trzeba korzystać z nich jak najszybciej, gdyż sezon na szparagi jest krótki (maj-czerwiec). Warto najeść się nimi do syta, a później czekać na kolejny przypływ wiosny (za rok). Powiecie, że przecież są cały rok przywiezione z Chin – ja tam jednak wolę szparagi sezonowe z Polski, ewentualnie z Niemiec (nie podróżują długo), są grubsze niż te importowane, smaczniejsze i w smaku – bez porównania. Aby cieszyć się nimi dłużej można je mrozić (najlepiej krótko zblanszowane, zamrożone można przechowywać 9 miesięcy, po wyjęciu z zamrażalnika gotować 2-3 minuty i gotowe).

Co mają szparagi oprócz walorów smakowych? Jedynie 17 kalorii w 100 gramach (w 94% składają się z wody), są dietetyczne i lekkostrawne, mają w sobie sporo błonnika, w główkach szparagów jest więcej witaminy C niż w cytrynie, znajdzie się w nich także witamina młodości E, witamina K, witaminy z grupy B, żelazo, wapń, potas, selen, fosfor. Odżywcze szaleństwo!

Pamiętam jak pierwszy raz gotowałam szparagi – zupełnie nie wiedziałam jak się za nie zabrać. Były to szparagi zielone, dokładnie je obrałam – a zielonych szparagów nie trzeba obierać (mają tą przewagę nad białymi) i nie przełamałam ich na końcach, przez co były trochę drewnowate, ale i tak były smaczne. Teraz już wiem, że przed przyrządzeniem szparagów należy odłamać ich końcówki, żeby nie były twarde (same łamią się w odpowiednim miejscu – im świeższe tym mniej się odłamuje). Szparagi można przygotowywać na wiele sposobów – gotować, piec, grillować, parować – przygotowują się szybko, wystarczy kilka minut i są gotowe (rozgotowane szparagi nie są smaczne).

Mam nadzieję, że zachęciłam wszystkich nieprzekonanych do szparagów, a teraz do dzieła – szparagi z grilla! Przygotowanie całego obiadu zajęło mi nie więcej niż 30 minut,ekspresowa uczta!
Wygląda pysznie, prawda?

GRILLOWANE SZPARAGI, tuńczyk i zielone puree w pomidorowych miseczkach

Składniki na 2 porcje:

pęczek świeżych zielonych szparagów
2 steki/polędwiczki z tuńczyka
3 średnie pomidory
6 średnich ziemniaków
6 kostek rozdrobnionego szpinaku (użyłam zamrożonego tak zwanego „brykietu” żeby było szybko, ale można użyć 250g świeżego szpinaku, zblanszować go, odcisnąć i bardzo mocno rozdrobnić)
ząbek czosnku
łyżka jogurtu greckiego light
sól

Ziemniaki obrać i ugotować w lekko osolonej wodzie (ok. 20 minut). Szpinak rozmrozić (jeśli jest świeży to zblanszować i drobno pokroić), podsmażyć na patelni z ząbkiem czosnku przeciśniętym przez praskę. Ugotowane ziemniaki i szpinak zblendować, dołożyć łyżkę jogurtu. Pomidory umyć, osuszyć, przekroić na pół, usunąć gniazda nasienne i miąższ (aby powstały czerwone pomidorowe miseczki), a następnie wypełnić zielonym puree (ja użyłam szprycy do kremów, ale można nałożyć zwyczajnie łyżką).

Szparagi opłukać i odłamać końce, tuńczyka posolić delikatnie z obu stron i położyć na grilla. Grillować 4-5 minut z obu stron (4 minuty z jednej strony, po czym obrócić i tuńczyka i szparagi i grillować 4 minuty z drugiej). Podawać gorące prosto z grilla z dodatkiem zielonego puree w pomidorowych miseczkach.

PORCJA zawiera ok. 270kcal,
węglowodany: 38g, białko: 34g, tłuszcze: 2g

SMACZNEGO!