Odchudzanie. Proces, który spędza z powiek sen milionom kobiet, choć coraz częściej przysparza zmartwień także mężczyznom. Dążenie do idealnej sylwetki jest możliwe na wiele różnych sposobów, a recept, diet cudów, tygodniowych, 13-dniowych, księżycowych,białkowych, tłuszczowych, czekoladowych, kapuścianych, pomidorowych jest tyle, że powstałby opasły tom dobrych rad. Tylko czy na pewno dobrych? Czy np. grupa krwi determinuje metabolizm? A może powinniśmy brać pod uwagę odcisk palca? Zdecydowanie to drugie, bo tak jak odcisk palca jest unikalny, tak organizm każdego człowieka ma swój własny, niepowtarzalny stan i kondycję.
Oczywiście opisano nie raz ogólne procesy biochemiczne zachodzące w ludzkim organizmie, jednak przyjąć należy, że nie wszyscy stosują zbilansowaną dietę, uprawiają odpowiednią ilość aktywności fizycznej, mają coraz to popularniejsze zaburzenia metaboliczne, alergie, nietolerancje, jak również upodobania – nie zaleca się diety bananowej osobie, która nie lubi bananów.

Czym tak właściwie jest odchudzanie? W dużym skrócie to utrata nadmiaru kilogramów będąca skutkiem deficytu podaży energii względem jej wydatkowania. Dla większości osób nadwaga i otyłość w pierwszej kolejności to problem natury estetycznej. Rzadko łączymy nadwagę z problemami zdrowotnymi, cukrzycą, zawałem, astmą czy innymi schorzeniami, dopóki na nie nie zachorujemy. Często myślimy po fakcie, ja jednak zachęcam do walki zanim zwiększona ilość tłuszczu w organizmie wyrządzi nam nieodwracalne szkody. Coraz więcej się mówi o edukacji żywieniowej, zakazano sprzedaży słodyczy w szkolnych sklepikach, w przedszkolach dzieci uczą się o piramidzie zdrowego żywienia. Dobrze. Bardzo dobrze. Jednak rzadko mówi się o mądrym odchudzaniu. Szybciej znajdziemy w internecie wytyczne diety według faz księżyca, niż poznamy tajemnicę skutecznej utraty wagi. A to żadna tajemnica. Po prostu zmiana nawyków żywieniowych na stałe, odpowiednia aktywność fizyczna i cierpliwość.

Cierpliwość = czas. Czas jest niezbędny w procesie odchudzania. Jeśli ktoś chudnie 10kg w 2 tygodnie, to nie jest to normalne. Dla organizmu jest to wielki wysiłek i ciężki szok, w związku z czym następuje gwałtowne obniżenie metabolizmu, organizm się broni jak potrafi. Np. w przypadku diety białkowej – jest to możliwe, ale organizm uczy się na błędach. Nazywa się to pamięcią metaboliczną. Organizm zapamiętuje pewien proces, który miał miejsce i w przyszłości zareaguje szybciej (prędzej przełączy się na tryb oszczędności energii i utrudni odchudzanie). W dodatku zakoduje sobie, żeby uzupełniać rezerwy tłuszczowe, w razie kolejnego ekscesu odchudzania organizmu być bezpiecznym. Dlatego lepiej wybierać formę tracenia kilogramów, która polega na cierpliwym, równomiernie rozłożonym w czasie i długotrwałym odchudzaniu. Co to znaczy? 1kg, maksymalnie 1,5kg na tydzień. Tyle organizm jest w stanie zaakceptować bez obniżania przemiany materii i bez gwałtownego efektu jo-jo po schudnięciu. Zatem jeśli ktoś powinien schudnąć 10kg, to musi przygotować się na proces odchudzania trwający dwa i pół miesiąca. Tak, to długo, jednak żeby nie przybrać na nowo stracone kilogramy, warto uzbroić się w cierpliwość i zrobić to z głową.

Cierpliwość i wysiłek. Nie ma się co oszukiwać, odchudzanie wymaga silnej woli, cierpliwości, stałego i systematycznego wysiłku, a także dbałości o to co się nakłada na talerz. Odchudzanie bez wysiłku nie istnieje i nie mówię tylko o wysiłku fizycznym, ale o wysiłku w ogóle. Jeśli, ktoś traci kilogramy ot tak, powinien zbadać hormony tarczycy, bo odchudzanie nie przychodzi zazwyczaj łatwo. Wiąże się zazwyczaj albo z restrykcjami dietetycznymi, albo z wysiłkiem fizycznym, a najlepsze efekty są jeśli połączy się zdrową dietę z aktywnością fizyczną. Zdrowa dieta, czyli zbilansowana, z odpowiednią ilością składników pokarmowych, bez drakońskich wyrzeczeń i głodówek. Jeśli odchudzanie przychodzi nam z wielkim trudem, a restrykcje są bardzo trudne do zniesienia, niestety istnieje duże prawdopodobieństwo, że kilogramy wrócą. Należy nauczyć się nowego, zdrowego stylu życia i go zaakceptować na stałe.

Co przeszkadza w odchudzaniu? Słaba wola? Niekonsekwencja? Brak dyscypliny? Obżarstwo? Słabość do słodyczy? Łatwo mnożyć te powody mnożyć bez końca, jednak lepiej uderzyć się w pierś i przyznać przed sobą samym co utrudnia odchudzanie. Jednak nie można generalizować, bo czasem jest to związane z zaburzeniami metabolizmu. Hiperlipidemia, niedoczynność tarczycy, cukrzyca czy hiperinsulinemia mogą znacznie utrudniać utrzymanie sylwetki. Często generalizujemy i oceniamy innych po wyglądzie, jednak nie znamy ich kondycji, stanu zdrowia, obciążenia genetycznego etc. Do tego dołóżmy hormony – zarówno te naturalnie produkowane w organizmie, jak i te dostarczane np. w faszerowanych kurczakach, parówkach, w formie suplementacji czy w końcu antykoncepcji. Ja jestem zdania, że im mniej hormonów tym zdrowiej dla organizmu. Lepiej nauczyć się swojego organizmu i tam gdzie to możliwe odstawić hormony, zrezygnować z pigułek, które między innymi mogą powodować zatrzymanie wody w organizmie i przybieranie na wadze. Dla kobiet, które mają problemy z okiełznaniem swojego cyklu polecam osobisty komputerek cyklu LadyComp, który analizuje i określa dzień cyklu na podstawie temperatury mierzonej rano pod językiem. Co więcej, organizm długo może dochodzić „do siebie” po zaprzestaniu przyjmowania terapii hormonalnej, nawet kilka miesięcy. I znowu czas, nic na siłę, trzeba przeczekać jakiś okres, aż organizm się unormuje.

Co pomaga w odchudzaniu? Cel. Jasny, konkretny, sprecyzowany, określony w czasie, zaplanowany i skrupulatnie realizowany. Nie zawsze ten cel jest łatwo określić, więc warto skorzystać z rady doświadczonego dietetyka i połączyć dietę z odpowiednim dla siebie wysiłkiem fizycznym – w wyborze aktywności fizycznej polecam konsultację ze specjalistą, gorąco Anię FunnyFit w Warszawie. W odchudzaniu bazę stanowi dieta, która odpowiada w 70% za efekty, zaś uzupełnieniem diety są ćwiczenia, które dodatkowo pozwalają na uzyskanie odpowiedniego wyglądu (rzeźby ciała). Jeśli ktoś ma problemy z dietą, na początku można skorzystać z gotowego cateringu, diety pudełkowej z określoną kalorycznością i z czasem nauczyć się odpowiedniego dla siebie menu i wielkości porcji. Rodzina – zdecydowanie powinna wiedzieć o odchudzaniu, żeby nie kusić wieczorem pączkami, czekoladkami czy słodka bezą. Lepiej solidarnie wspierać osobę, która traci kilogramy, zamiast jej utrudniać życie. Motywacja – można jej szukać w partnerze, przyjaciółce, stronach internetowych, prasie kolorowej, własnych zdjęciach z tuszą czy też sylwetek smukłych i szczupłych sportowców. Metod motywacyjnych jest wiele i każdy ma swój sposób na zachowanie wysokiego poziomu zaangażowania – dla jednych będzie to wizualizacja siebie odchudzonego, dla innych będzie to groźba dalszego tycia, dla przyszłych panien młodych będzie to data ślubu, dla zakochanej nastolatki myśl o sympatii, a dla osoby z obciążeniem chorób układu krążenia w rodzinie będzie się starać ze względu na zdrowie.

A jakie są Wasze motywacje i sposoby na odchudzanie? Podzielicie się dobrą radą?