Jeszcze do niedawna food trucki kojarzyły mi się z burgerami, kebabami i frytami na tekturowej tacce. Po degustacji dań z Pot Spot i Wing Spot zmieniam zdanie. Chłopaki, jak wrócę do pracy w Śródmieściu, to będę wpadać do Was na lunch.
WINGSPOT

Milena się zakochała w belgijskich, grubo krojonych frytach podanych z kolorowymi sosami i w delikatnym mięsku kurczaka otulonym w chrupiącej panierce. Najlepsze, to to z kością, ale w ofercie skrzydełka i polędwiczki drobiowe. Jeśli macie dzieci i chcecie je nakarmić – to na pewno spałaszują całą porcję. Wiadomo, że dzieci kochają „nagetsy”. Tutaj się nie zaskoczyłam, właśnie takich dań spodziewam się po food truckach. Porcje pod względem wielkości bardzo spoko, do tego smaczna surówka (choć Milena twierdziła, że za ostra, bo nieszczęśliwie w zęby wpadło jej całe ziarenko pieprzu, które rozgryzła). Do wyboru dużo oryginalnych sosów, od delikatnych i słodkich, po palących cały przełyk szatanów. Całe menu znajdziecie TUTAJ.

POT SPOT

Przyznam szczerze, że tu się mile zaskoczyłam. Bardzo smaczne propozycje. Ja bez namysłu wybrałam Butter Chicken, bo chyba od tygodnia miałam ochotę na coś indyjskiego (ach te ciążowe zachcianki). Otrzymałam w sporym kubku kawałki kurczaka marynowane w indyjskich przyprawach, duszone na maśle w aromatycznym sosie śmietanowo-pomidorowy o intensywnym aromacie kardamonu i przypraw z mieszanki garam masala. Na wierzchu posiekana kolendra idealnie komponująca się z sosem i nie za dużo papryczki chilli (można poprosić o wersję ostrą, bądź jak ja – zdecydowanie łagodniejszą). Danie w punkt.

Tomek wybrał Vege Chilli – aromatyczne wegańskie danie TEX-MEX. Czerwona fasola zaprawiona chilli, kminem rzymskim, kolendrą i pomidorami pelatti z kaszą/kuskusem do wyboru. Niesamowite danie, które Tomek wspomina do dziś – też próbowałam i gorąco polecam, nie tylko veganom.

vege chilli

W ofercie pojawiają się także dania sezonowe, bądź dania dnia. Miałam przyjemność skosztować Tajskiej Zupy, która zachwyciła mnie swoją świeżością i delikatnie podkręconym smakiem. Z jednej strony słodka zupka na mleczku kokosowym, ale delikatnie pikantna z wyczuwalnym posmakiem imbiru. Lekka i oryginalna. Jeśli akurat będzie w menu, to koniecznie skosztujcie. A i zobaczcie sami jak wygląda stałe menu Pot Spota. Według mnie, kilka fajnych, nieprzekombinowanych jednogarnkowych potraw.

Reasumując. Jeśli nie chce się Wam gotować w domu, wybierzcie się do Stolarni – każdy znajdzie coś dla siebie. Naje się dziecko, mąż i ciężarówka i nie wydacie wielu monet. Polecam też tym, którzy pracują w okolicy. Ja pracowałam w pobliżu, jednak nigdy tam nie trafiłam. Jednak jak już poznałam tą miejscówkę, to będę tam wracać. I gorąco polecam moim kolegom i koleżankom z pracy zamiast tłustych kanapek z pizzerii za rogiem.

GDZIE ZNALEŹĆ WINGSPOTA i POTSPOTA?

Informacje na temat aktualnych miejscówek dostępne na fejsbukowych profilach WINGSPOT oraz POTSPOT

Od poniedziałku do piątku oba Food Trucki stacjonują na ul. Grzybowskiej 78 w street foodowej miejscówce Stolarnia.

Oprócz gastro-samochodów, food trucki dysponują drewnianą wiatą chroniącą przed zimnem, wiatrem, deszczem i śniegiem. Na konkretne chłody, przygotowany jest też również duży ogrzewany namiot! Zatem nawet przy mało sprzyjających warunkach atmosferycznych, można się wybrać na smaczny posiłek prosto z Food Trucka.

Za zaproszenie dziękuję dwóm Panom – Adamowi, który miesza w Pot Spotowym garze i prowadzi bloga Parowar Faceta, a także szanownemu szefowi przedsięwzięcia Mateuszowi, który jest ciągle Głodny i pewnie dlatego z powodzeniem wciąż poszukuje dobrego smaku potraw.