Właśnie otworzyłam nowy planer rozwoju zawodowego i osobistego od Kasi Syrówki. Chwalę się, bo bardzo mi się podoba i jestem totalnie przekonana, że to produkt wybitnie dla mnie. Zobaczcie co myślę o #PRoZ.

Zapytacie po co mi planer rozwoju zawodowego i osobistego? Ostatnio wciąż jestem w niedoczasie. Ciągle o czymś zapominam albo gdzieś się spóźniam i mam poczucie, że na nic nie mam czasu. Zastanawiam się czy będąc matką trójki dzieci można jeszcze dbać o siebie? Mieć czas na kolację z mężem? Pracować zawodowo? Regularnie uprawiać jakiś sport? Ogarniać bez trudu cukrzycę? Mieć jakąś pasję? Spotykać się na plotki z przyjaciółkami? Czy da się jakoś wszystko łączyć i niczego nie zawalać? Jestem prawie pewna, że tak. Tylko jak?

zapakowany planer rozwoju zawodowego i osobistego

Kolejny raz próbuję ruszyć z miejsca. Życie matki polki z trójką dzieci to napięty grafik i ciągłe dostosowywanie się do sytuacji. Jak to wszystko ogarnąć? Jak nie zapomnieć o lekarzu? O umówionym spotkaniu? O szczepieniach? Ortodoncie? Praniu kanapy? Zajęciach dodatkowych? Urodzinach? Imieninach? Wywieszeniu prania zanim skiśnie? Podlaniu kwiatków? Nakarmieniu kota? (No kot akurat o sobie przypomina! Na szczęście!) Zauważyłam, że im jest nas więcej, tym większe mam trudności z zapamiętaniem wszystkiego. Dlatego w naszym domu wisi kalendarz (autorski i nasz ulubiony, bo z naszymi fotami!) i wpisujemy w niego wszystkie ważniejsze terminy – wyjazdy Tomka w delegacje, wszystkie wizyty kontrolne u lekarzy, rocznice i okazje, niespodzianki i wydarzenia, o których nie chcemy zapomnieć. To bardzo ułatwia nam życie i nieco porządkuje nasze plany, jednak ja postanowiłam pójść o krok dalej.

Chcę ogarnąć siebie!

Czuję, że wszystko mi się rozjeżdża i potrzebuję konkretnego planu i harmonogramu jego realizacji. Wiem, że jeśli sobie nie będę zapisywać zadań i nie zrobię planu, to nic z tego nie będzie. W szufladzie mam kilka bullet journali, które miały mi pomóc w zaplanowaniu czasu, jednak wszystkie są jedynie zaczęte i tyle. Jakoś nie mobilizują mnie do pracy albo może je (się) źle zorganizowałam. Dlatego postanowiłam spróbować czegoś zupełnie (dla mnie) nowego. Chciałabym Wam pokazać mój najnowszy planer.

mój pkaner

Planer rozwoju zawodowego i osobistego. Jest po prostu piękny. Uspakajająca ciemna zieleń, naturalny kremowy kolor kartek i ciepłe stare złoto to dominujące kolory zeszytu. Dużym atutem jest to, że jest produkowany lokalnie w Polsce z papieru recyklingowego. Jego jakość jest naprawdę na wysokim poziomie. Planer ma dużo miejsca na zapiski, jednak ma też wiele już narzuconych rubryk. W każdym miesiącu jest miejsce na plany, na podsumowanie poprzedniego miesiąca i analizę co wyszło, a co mogło pójść lepiej. Jest miejsce na zdrowie, a to dla mnie aspekt wyjątkowo ważny. Mając cukrzycę muszę pamiętać o wielu terminach i sprawach (wizytach u diabetologa, zleceniach na wkłucia do pompy insulinowej, receptach, okuliście, badaniach kontrolnych, zmianie wkłucia, nowych lancetach itd.). Ponadto zdrowie to też zdrowe jedzenie i picie odpowiedniej ilości wody, gotowanie, lista zakupów itd. w planerze na wszystko jest miejsce.

Matka, rozwój!

Bardzo mi się podoba, że sprawy rozwoju osobistego są traktowane na równi z rozwojem zawodowym, a może nawet są bardziej wyeksponowane. Uważam, że bez rozwoju osobistego nie ma rozwoju zawodowego. Ćwiczenia rozwojowe zaproponowane przez autorkę pozwalają na zajrzenie w głąb siebie i na uzmysłowieniu sobie, jakiej zmiany potrzebuję. Chwila z #PRoZ, to tak naprawdę chwila z sobą, z małą pomocą i planem na początek. Przecież życie to ciągła zmiana. Nic nie jest tak pewne, jak to, że wszystko przemija i się zmienia.

rozkładówka planera

Czy planer ma minusy? Myślę, że trudno go będzie upchnąć do torebki przez odstającą spiralę, więc dla niektórych to może być minus. No i w środku wiele wrażliwych danych (np. masa ciała!) W każdym miesiącu jest też strona, która powoduje u mnie gęsią skórkę – budżet. Przyznaję, że to moja pięta Achillesa. Nie potrafię oszczędzać. Mam niezwykły dar wydawania pieniędzy. Chciałabym jednak być choć trochę bardziej oszczędna. Nie jestem pewna, czy jestem na to gotowa, ale w sumie czemu nie? Fajnie by było, być ogarniętą finansowo. Powinnam zabrać się do pracy. Wyobrażam sobie siebie aktywną zawodowo, ale pracującą w domu. Z nianią, która zajmnie się maluchami. Właśnie sobie uświadomiłam, że muszę zarobić na nianię! To tak trochę leży w obszarze moich marzeń.

grafika #proz moje marzenia

A jeśli chodzi o marzenia… bo w tym planerze jest taka strona. Moja ulubiona. Moje marzenia. Dawno nie miałam czasu posiedzieć i sobie pomarzyć. A to przecież takie przyjemne. Co więcej, jeśli te marzenia będą realne, to będą w moim zasięgu. Na przykład kiedyś marzyłam, by napisać książkę i ją napisałam (Pamiętacie? Cukrzyca na obcasach). Zaczynam snuć nowe plany. Zarówno osobiste, jak i zawodowe. Wszystkie są ważne, ale najważniejsze, żeby były spójne i w zgodzie z moimi potrzebami.

A może Wy macie jakieś narzędzia ułatwiające Wam zarządzanie sobą w czasie? Jakieś patenty na nie zapominanie? Na konsekwentne realizowanie celów? A może tak jak ja, czasem się gubicie w gąszczu pilnych spraw?

Planer rozwoju zawodowego i osobistego możecie znaleźć na stronie Kasi Syrówki (tam też więcej fot jego wnętrza). Jeśli jesteście zainteresowane (nie obrażajcie się panowie, ale to bardzo kobiecy produkt) to aktualnie (do 10 sierpnia 2020) trwa promka i planer można nabyć w niższej cenie. Według mnie warto skorzystać. Szczególnie, gdy macie w planie dobre zmiany i rozwój. Ten planer jest zdecydowanie inny niż wszystkie. A czy się sprawdzi? Okaże się wkrótce!