Dziś mam dla Was pomysł na mega prezent! Będzie idealny na przykład na rocznicę, urodziny, imieniny czy na inną okazję. Kolacja w ciemności to doskonała opcja, jeśli chcemy kogoś zaskoczyć i spędzić z nim miłe chwile sam na sam. 

Dziesiąta rocznica ślubu. Wydawać by się mogło, że nie jesteśmy w stanie się już niczym zaskoczyć, a jednak mi się udało. W zeszłym roku Tomek zaskoczył mnie zabierając nas do Restauracji Senses (takie ą ę, gwiazdki Michelin i kuchnia molekularna – wytwornie, ale drogo). Kolacja bardzo mnie zaskoczyła, tym bardziej że jakoś nie byłam na nią przygotowana. Byłam święcie przekonana, że pójdziemy do teatru, a tu taka niespodzianka. W tym roku postanowiłam, że to ja zaskoczę Tomka.

Długo szukałam odpowiedniego prezentu. Nie chciałam, żeby to było coś zwykłego i banalnego. Przeglądając stronę Prezenty Marzeń trafiłam na propozycję – kolacja w ciemności. Zaintrygowana, weszłam na stronę restauracji Different, którą jak się okazało prowadzi Fundacja Pomocy Rodzinie „Człowiek w potrzebie”. Od razu przykuło moją uwagę, że w restauracji goście restauracji obsługiwani są przez niewidomych kelnerów. Wizyta w restauracji potwierdziła, że kelnerzy to nie osoby widzące z noktowizorami, a osoby, które na co dzień nie widzą. Totalnie mnie to ujęło.

restauracja different niewidomi kelnerzy kolacja w ciemności

Ale może od początku. Szukałam prezentu i szukałam, wybrałam kolację, przyszedł voucher. Zadzwoniłam do babci, kiedy może spędzić wieczór z najcudowniejszymi pod słońcem wnukami i zarezerwowałam stolik (na ten konkretny dzień i godzinę) przez stronę internetową. Dostałam potwierdzenie mailowe, a w dniu kolacji przypomnienie smsem, że to dziś. Wszystko sprawnie, gładko i elegancko.

Restauracja Different

Restauracja DIFFERENT to wyjątkowe miejsce w Centrum Warszawy, przy Al. Jerozolimskich 123a (budynek Atlas Tower). Tuż obok restauracji znajduje się też Niewidzialna Wystawa.

recepcja restauracji different kolacja w ciemności

Po przyjściu na miejsce, goście proszeni są o pozostawienie wszystkich rzeczy w szatni – w szczególności takich, które mogłyby emitować światło – telefony, smartfony, tablety, torebki, wszystko ląduje w zamykanej szafce. W sumie to zupełnie nic nie jest tam potrzebne, bo w środku jest zupełnie ciemno. Zostaliśmy poproszeni przez kelnerkę Beatę i wprowadzeni do środka najpierw przez drzwi, a następnie przez dwie kotary. Beata doprowadziła nas do stolika i pokazała, no nie, wytłumaczyła gdzie są krzesła. Zajęliśmy miejsca i dotykiem zaczęliśmy poznawać przestrzeń. Siedzieliśmy obok siebie, przed nami był stolik, talerze z przystawkami, sztućce, kieliszki, szklanki, serwetki. Minimalistycznie, ale bardzo praktycznie, niczego niepotrzebnego. Było tak ciemno, że nie było widać żadnego, nawet najmniejszego cienia. Czarno. I w tej ciemności, bez telefonów, szumu informacyjnego, powiadomień z instagramka spędziliśmy półtorej godziny.

Kolacja w ciemności

Na prośbę obsługi nie mogę zdradzić menu. Jest ono sezonowo zmieniane. Podczas rezerwacji online można wybrać menu w 3 wariantach: mięsne, rybne i wegańskie, w dwóch opcjach standard lub wykwintne (z lampką wina). Wybrałam wykwintne rybne. I tyle wiedzieliśmy o menu. Kolacja wyglądała tak i była pyszna.

kolacja w ciemności

Szczegóły co było na talerzu poznaliśmy dopiero po kolacji. Na recepcji otrzymaliśmy dokładną informację co jedliśmy. Pochwalę się, że niemal wszystko bezbłędnie zgadłam. Menu nie było jakieś szalone, ale było zaskakujące. Zapytacie czy jedliśmy sztućcami? Nie. Po ciemku jedliśmy rękami, ale nikt nie widział 😉

Jedzenie było bardzo smaczne, dobrze doprawione i fajnie wyważone. Co więcej przed kolacją zadzwoniłam do restauracji czy mogliby mi podać przybliżoną ilość węglowodanów w całym posiłku, żebym mogła przed kolacją podać sobie insulinę. Obsługa mega uprzejma, przed kolacją podesłali mi informację o WW, więc przed wejściem do ciemnicy podałam sobie insulinę.

Miłosna laurka? A proszę!

Zanim na stół wjechał deser (a desery jedliśmy różne, Tomek miał ciasta, ja wegański deser bez cukru) otrzymaliśmy kartki papieru i piórnik z kredkami. Mieliśmy coś dla siebie nawzajem narysować. To niesamowite, jak ciężko się rysuje nie widząc. Nawet nie wiedziałam jakiego koloru kredki używam, ale trafiłam! Właśnie takich kolorów chciałam użyć.

kartka narysowana w ciemności

Kolacja w ciemności to przeżycie warte polecenia. Jeśli będziecie mieć okazję, skorzystajcie. My spędziliśmy bardzo miły wieczór. Bez telefonów, bez zbędnych rzeczy, bez rozpraszaczy. Byliśmy tylko my i smaczne jedzenie. Ciemność to bardzo intensywne doświadczenie, ale wyostrzone inne zmysły dały nam zupełnie inny odbiór sytuacji, niż gdybyśmy poszli do zwykłej restauracji.

Jeśli lubicie nietuzinkowe prezenty, to odsyłam Was do strony Prezent Marzeń. Ja już dwa razy się nie zawiodłam, a prezenty okazały się hitem! Kolacja w ciemności na długo pozostanie w naszej pamięci, a ostatnio dzieciaki były zachwycone z wizyty w papugarni. Bardzo lubię prezenty, które łączą się z konkretnymi przeżyciami, które wzbudzają niezapomniane emocje i jest co wspominać. A jak jest z Wami? Wolicie materialne prezenty czy ulotne wyjątkowe chwile?