Często spotykam się ze stwierdzeniem, że jak ktoś ma cukrzycę to już zupełnie nic mu nie wolno, jest skazany na świat pełen goryczy, a słodycze zjada tylko w momentach niedocukrzenia. Zdarza się, że piszą do mnie diabetycy i proszą o podpowiedź co jeść, czy jak mawia klasyk „jak żyć”?

Cukrzyca to grupa chorób metabolicznych, które charakteryzują się zaburzonym metabolizmem wchłaniania cukru. Specjalnie podkreślam, że to grupa chorób, gdyż istnieje kilka rodzajów cukrzycy, mających różne przyczyny. Cukrzyca typu I – autoimmunologiczna, gdy komórki odpornościowe atakują komórki trzustki produkujące insulinę, taka przypadłość wymaga podawania insuliny, jest wykrywana u dzieci i ludzi młodych. Cukrzyca typu II – najczęściej spowodowana złym stylem życia i nadwagą, najczęściej leczona farmakologicznie (tabletkami), ale często po jakimś czasie wymagane jest wprowadzenie insuliny. Cukrzyca ciążowa – wykrywana w ciąży i najczęściej ustępująca po rozwiązaniu. Mody – wariacja na temat cukrzycy typu I w starszym wieku. To tak z grubsza i bardzo ogólnie, jednak sami widzicie, że cukrzyca, cukrzycy nie równa.

Diabetycy, niezależnie od klasyfikacji swojej choroby, muszą zwraca uwagę na ilość węglowodanów w pożywieniu. Pożądane są węglowodany złożone, czyli takie które na długo zapewniająry cukier jest niezbędny tylko w przypadkach niedoukrzenia, kiedy to niski poziom cukru bezpośrednio zagraża życiu i trzeba go szybko podnieść. Przy dobrze wyrównanej cukrzycy, takich sytuacji nie powinno być dużo.

Jednak jeśli ktoś ma wielką ochotę na coś słodkiego? Proponuję eksperymentować. Zamiast białej mąki używać razowej, zamiast cukru stewię lub ksylitol, ograniczać ilość tłuszczu, nie używać białego cukru. To tylko kilka rad, z których możecie skorzystać. Warto zaplanować zjedzenie czegoś słodkiego w codziennej diecie, aby później nie było „niespodzianek” (wysokiego poziomu cukru) na glukometrze.

Jesień kojarzy mi się z szarlotką. Nie wyobrażam sobie jesieni bez ciasta z sezonowych, soczystych i smakowitych jabłek. Jabłka plasują się razem z śliwkami na pierwszej pozycji moich ulubionych jesiennych owoców. Najlepszą szarlotkę robi moja mama, ale prawdę mówiąc jest to prawdziwa bomba kaloryczna i węglowodanowa. Dlatego postanowiłam opracować moją własną wersję szarlotki. Zamiast białej mąki – pełnoziarnista, zamiast cukru w cieście – miodek, zamiast białego cukru w jabłkach – ksylitol (cukier brzozowy, który ma 50% mniej węglowodanów w porównaniu do białego cukru) i takim sposobem w kuchni pachnie korzennymi przyprawami (swoją drogą cynamon wspomaga utrzymywanie odpowiedniego poziomu glukozy we krwi).

Nakładam na talerz kawałek szarlotki, który ma 270 kalorii i niespełna 4 WW (wymienniki węglowodanowe, jednostka stworzona specjalnie dla diabetyków, by łatwiej im było obliczać jak podniesie się poziom cukru po zjedzeniu potrawy). Pychotka!

 

SZARLOTKA dla diabetyka

Składniki na 12 porcji:
2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
100g schłodzonego masła
1 jajko
4 łyżki płynnego miodu
1 łyżeczka proszku do pieczenia
tłuszcz do formy

1,5kg kwaśnych jabłek (najlepsze są szare renety)
3 łyżki cukru, najlepiej brzozowego
1 łyżeczka soku z cytryny
1 łyżeczka cynamonu
szczypta kardamonu
szczypta gałki muszkatołowej

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, posiekać z masłem, dodać jajko i miód, zagnieść ciasto. Zawinąć w folię i włożyć o lodówki na 2h.

Jabłka umyć, obrać i zetrzeć na tarce. Odcisnąć nadmiar soku i dodać do masy cukier, sok z cytryny oraz przyprawy.

Spód i boki tortownicy wylepić 1/2 ciasta wyciągniętego z lodówki, ponakłuwać widelcem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 18 stopni na 13-15 minut . Na podpieczony spód wyłożyć nadzienie. Resztę ciasta rozwałkować i ułożyć kratkę na wierzchu. Szarlotkę piec około 40 minut, można przykryć folią aluminiową, żeby się nie przypiekła. Wyjąć, ostudzić, pokroić i zajadać.

1 PORCJA to ok. 270kcal; węglowodany 42g, białko: 5g, tłuszcz: 8g

 

SMACZNEGO!